W dniu 14 sierpnia 1942 roku na obrzeżach Lenina Niemcy rozstrzelali ok. 1850 więźniów miejscowego getta.

Faye Łaziebnik-Schulman - podczas egzekucji zamknięta w miejscowej synagodze - po latach tak opisała te tragiczne wydarzenia: "Powiedziano mi, że przy okopach oczekujący Niemcy i ich litewscy pomocnicy zmuszali wielu - nawet dzieci i starców - aby całkowicie rozebrali się. Słyszałam, jak naziści otworzyli ogień z broni maszynowej. Rowy były daleko, ale słyszałam krzyki moich ludzi; krzyki, które wciąż odbijają się echem w moich uszach. (...) Wszyscy zostali zabici i pogrzebani w tych trzech długich rowach, włącznie z moim ojcem, moją matką, moim małym bratem Boruchem i obiema moimi siostrami Sonią i Esterą, mężem Estery, jak również dwójką dzieci Estery, w wieku dwóch i czterech lat. (...). Sonię zastrzelono, a jej dwoje dzieci pogrzebano żywcem w jednym z okopów, podobnie jak mojego braciszka Borucha. Niemcy nie marnowali kul na dzieci" (Faye Schulman "A partisan's memoir. Woman of the Holocaust", tłum. K. Bielawski).

W 1973 roku na zbiorowej mogile wzniesiono pomnik z napisem o treści: "Tu w Leninie 14 sierpnia 1942 r. niemiecko-faszystowscy barbarzyńcy zabili około 3000 spokojnych mieszkańców - kobiet, starców i dzieci z getta. Dobrzy ludzie, pamiętajcie! Umiłowaliśmy życie, naszą ojczyznę i Was, drodzy. My bestialsko zabici. Niech Wasza pamięć połączy świat!".

Print