= wersja robocza tekstu =

 

Żydzi osiedlili się w Porozowie prawdopodobnie już w XVI wieku; nie istnieją jednak oficjalne dokumenty potwierdzające tę wersję. W 1847 r., spis powszechny wymienia 379 Żydów, większość z nich utrzymywała się z rolnictwa na dzierżawionej ziemi. Po reformach cara Aleksandra II w 1862 r. Żydzi mogli wykupić ziemię od rolników i właścicieli folwarków. Zamieszkiwali 4 główne ulice miasteczka i kilka mniejszych uliczek od nich odchodzących. Liczba Żydów w miasteczku rosła aż w roku 1897 wynosiła 931 – 46% całej populacji – poza rolnikami byli też kupcy, właściciele sklepów, handlarze obwoźni i kilku rzemieślników.

Żydzi z Porozowa mieli ścisłe związki z Żydami z Wołkowyska. Handlowali między sobą, a młodzież z Porozowa kontynuowała edukację w Wołkowysku. Czasami rabin z Wołkowyska obsługiwał również społeczność z Porozowa. Z okresu przez I wojną światową posiadamy informacje o rabinie Itzchaku Heverze, jego synu rabinie Josefie Heverze, o rabinie Baruchu Abrahamie Mirskim (1872), rabinie Szlomo Halevim Feinzilberze i rabinie Aronie Dawidzie Kosofskim (1906). Dzieci żydowskie z Porozowa uczyły się w tradycyjnym chederze. Pod koniec XIX wieku zbudowano dwa domy nauki (bejt-midrasz) oraz mykwę.

Po wybuchu I wojny światowej Żydzi zostali zaciągnięci do armii carskiej; ich rodziny pozostały bez środków do życia. Jesienią 1915 r. Niemcy zajęli Porozów i okupowali go do końca 1918 roku. Niemcy zaganiali mieszkańców do robót przymusowych, np. przy budowie dróg  i innych ciężkich prac. Ludzie pozbawieni środków do życia cierpieli głód, lokalna gospodarka stanęła. Wszystkie dzieci w miasteczku, niezależnie od religii, były zmuszone do nauki w szkole niemieckiej, w języku niemieckim. Dzieci żydowskie mogły przeznaczyć 2 godziny w tygodniu na naukę hebrajskiego i religii.

Po zakończeniu wojny Żydzi wrócili do miasteczka i zaczęli odbudowywać upadłe interesy. Początkowo, życie w miasteczku wróciło do normy, ale bardzo szybko wszyscy zdali sobie sprawę, że sytuacja jest jednak o wiele gorsza niż sytuacja gospodarcza sprzed wybuchu wojny. Polska przechodziła przez poważny kryzys gospodarczy, spowodowany zamknięciem rynków zbytu w Związku Radzieckim i zamknięciem wschodniej granicy. W Żydów uderzyły również reformy ekonomiczne ministra skarbu Grabskiego.
Po wojnie największe podatki uderzyły w niezależny sektor biznesowy, t.j. w handlarzy żydowskich. Równocześnie, Żydzi zostali odsunięci na boczny tor na rynku przez polskie spółdzielnie, zakładane przy wsparciu rządowym i na bardzo korzystnych warunkach. Żydowscy rzemieślnicy tracili klientów przez te właśnie spółdzielnie oraz przez rzemieślników, którzy pojawili się w miasteczku po wojnie. Żydzi, którzy nie posługiwali się językiem polskim napotykali mnóstwo problemów i byli w gorszej pozycji ze względu na nowe regulacje nałożone przez rząd. W wyniku opresji ekonomicznej, nastąpiła fala emigracja i liczba społeczności żydowskiej Porozowa znacznie się zmniejszyła.

W okresie międzywojennym Porozów, tak jak w latach przed I wojną światową, utrzymał swój religijny charakter. Życie społeczności toczyło się wokół synagogi i domów nauki (batej midrasz). Miejscowym rabinem w roku 1929 był Eliezer Harkavy. Młode pokolenie, w przeciwieństwie do starszego, powoli odsuwało się od religii i stawało się orędownikami ruchu syjonistycznego. W połowie lat 20. XX wieku powstała w miasteczku lokalna gałąź He-Haluc i wielu młodych wyjechało na obozy treningowe. Kilka osób wyjechało do Palestyny.

Po wybuchu II wojny światowej we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona wkroczyła do miasteczka i nastała władza sowiecka. Małe sklepy i warsztaty rzemieślnicze zostały zamknięte, większe zostały znacjonalizowane. W ich miejsce pojawiły się państwowe spółdzielnie. Rzemieślnicy zostali zatrudnieni w tych spółdzielniach („artal”???) i tylko rolnicy kontynuowali pracę na roli tak jak dotychczas. Żydzi i inni którzy potracili swoje biznesy znaleźli nową pracę, w mieście zlikwidowano bezrobocie. W Porozowie nie było bogatych Żydów. Nie ma też informacji o wywózkach na Syberię.

22 czerwca 1941 r. Niemcy zaatakowali ZSRR; dwa dni później wkroczyli do Porozowa. Bombardowanie spowodowało wielki pożar, w wyniku którego spłonęła synagoga, dwa domy nauki, dom kultury społeczności żydowskiej i wiele domów prywatnych. 26 czerwca Niemcy zajęli miasto i natychmiast zamordowali liczną rodzinę żydowską oraz czterech młodych Żydów w rewanżu za straty jakie ponieśli na polu walki. Dowódca armii niemieckiej ulokował się wraz ze swoim sztabem w domu należącym do Żydów i stamtąd wydał pierwsze antyżydowskie dekrety – noszenie białych opasek z gwiazdą Dawida na ramieniu (później żółtą odznakę przyszywaną do płaszcza), przymusowe prace, zakaz kontaktów Żydów z nie-Żydami, ograniczenie ruchu po miasteczku i okolicy.

Wielu Żydów zostało zmuszonych do pracy przy budowie drogi do Wołkowyska; robotnicy byli torturowani przez pilnujących. Otworzono nowy polski urząd miejski; nowy burmistrz, Radźwiński (???) miał za zadanie nadzór nad społecznością żydowską.

W lipcu 1941 r. Żydom nakazano stworzenie Judenratu. Nikt nie zgłosił się na ochotnika, ale po naciskach ze strony władz niemieckich, wybrane osoby zostały zmuszone do objęcia stanowisk w radzie. Piekarz Lew został wybrany szefem Judenratu, Avigdor Tropp został jego zastępcą. W październiku 1941 w Porozowie powstała jednostka niemieckiej żandarmerii; żandarmi natychmiast zabrali się za zbieranie informacji o lokalnych Żydach, przy pomocy informatorów-kolaborantów. 1 listopada 1941 roku powołano nowego naczelnika/gubernatora, starszego oficera SS, który przejął władzę polskiego burmistrza i w ten sposób stał się zwierzchnikiem żydowskiej społeczności. Dzięki łapówkom  dawanym żandarmom i nowemu naczelnikowi, członkom Judenratu udawało się zapobiegać wprowadzaniu w życiu niektórych surowych dekretów antyżydowskich i w ten sposób ograniczyć częściowo prześladowania Żydów w miasteczku.  

Sytuacja znacznie pogorszyła się latem 1942 roku, kiedy naczelnikiem/gubernatorem Porozowa został inny oficer SS. Nowy naczelnik, podobnie jak jego poprzednik, też brał łapówki, ale to nie powstrzymywało go od znęcania się nad Żydami. Np., z pomocą polskiej policji, zainicjował przeszukiwania żydowskich domów, podczas których mieszkania Żydów były doszczętnie demolowane i ograbiane, a ich właściciele pobici. Dwa tygodnie po objęciu stanowiska, naczelnik  wezwał wszystkich Żydów miasteczka do stawienia się na rynek w środku nocy i, pod pretekstem poszukiwania partyzantów, wysłał swoich ludzi aby splądrowali mieszkania i domy zebranych. Żydzi byli trzymani na rynku całą noc; byli bici, poniżani, 2 Żydów zostało zamordowanych przez żandarmów. Rankiem, po nieprzespanej nocy, żydowscy przymusowi robotnicy zostali zagonieni do pracy, jak zwykle. Kilka dni później, naczelnik nakazał aresztować wszystkich młodych Żydów. Byli więzieni przez cały tydzień, pod surowym nadzorem; zostali uwolnieni po zapłaceniu wysokiej łapówki przez szefa Judenratu.

Jesienią 1942 roku Żydzi zostali wypędzeni ze swoich domów i mieszkań w centrum Porozowa do getta, które znajdowało się wzdłuż dwóch wąskich uliczek, zabudowanych maleńkimi, rozsypującymi się domami. Tam dołączyli do nich Żydzi z okolicznych społeczności. W wyniku niezmiernego tłoku, głodu, wstrzymania handlu z rolnikami wybuchła epidemia tyfusu. Judenrat uruchomił mały szpital, w którym pracowali tylko żydowscy lekarze z Porozowa.

30 października 1942 r. Niemcy zażądali, aby wszyscy rolnicy z okolicy oddali im swoje wozy. 2 listopada wydano rozkaz – szef Judenratu, lokalny rabin i doktor zostali wezwani do siedziby władz niemieckich, gdzie usłyszeli, że Żydzi z Porozowa zostaną wysłani do obozu pracy na wschodzie. Podobno mieli tam pracować w lepszych warunkach. Szef Judenratu dostał godzinę na zebranie wszystkich mieszkańców getta  na rynku wraz z całych ich dobytkiem, prowiantem na 2 dni, zmianą ubrania, 2 kocami i wszystkimi kosztownościami. W mroźny listopadowy dzień 600 mieszkańców getta – Żydzi z Porozowa i okolicznych miejscowości – zostali wywiezieni do zniesławionego obozu pod Wołkowyskiem. Tam spotkali się z Żydami z całego regionu i wspólnie zostali przetransportowani do obozów śmierci. Matki i dzieci jechały na wozach, reszta szła piechotą. Po 28 kilometrowej podróży dotarli do obozu o 10 wieczorem. Wraz z kobietami i dziećmi, które dotarły wcześniej na wozach, zostali umieszczeni w jednym bunkrze. Ok. 220 starszych i chorych nie dołączyło do reszty – zostali rozstrzelani przez żandarmów tuż po opuszczeniu miasteczka. Z pozostałych ok. 50 starszych i chorych którym pozwolono zostać w getcie kilka dni dłużej, 30 zostało wysłanych do bunkrów pod Wołkowyskiem, a reszta została zamordowana. 6 listopada Żydzi z Porozowa i okolic zostali wysłani do Treblinki.

2 młodych Żydów z Porozowa uciekło z transportu do Auschwitz i ukrywało się przez jakiś czas. Jednakże, 26 stycznia 1943 roku, zostali złapani i wysłani ostatnim transportem do Auschwitz. Kilkoro innych młodych ludzi uciekło do lasu z trasy z Porozowa do Wołkowyska; w lesie dołączyli do partyzantki. Większość z nich doczekała wyzwolenia latem 1944 roku.   

Bibliografia

(Porozov, Porozovo), Pinkas ha-kehilot polin, Encyclopedia of the Jewish Communities in Poland, tom VIII, red. Sh. Spector, B. Freundlich, Jerozolima, 2005, str. 523-525

Print