Drukuj | A A A | Zgłoś problem | 86 012 567 zn. | 84160 zdjęcia | 731 wideo | 116 audio | 1920 miejscowości

Aktualności

2017-08-06

Zabili mnie dzisiaj, żyję jeszcze, ale niedługo pociągnę

„Zabili mnie dzisiaj, żyję jeszcze, ale niedługo pociągnę” tymi słowami miał zwrócić się umierający malarz Roman Kramsztyk do Samuela Putermana.

Działo się to prawdopodobnie 6 sierpnia 1942 r. w piwnicach kamienicy przy ul. Elektoralnej 5 w Warszawie. W kamienicy tej Kramsztyk mieszkał w niewielkim pokoiku na poddaszu. Tam zastała go ok. 10 rano obława Niemców, którzy wyciągali z domów Żydów i pędzili ich na Umschlagplatz. Elektoralna 5 w Warszawie była ostatnim adresem Kramsztyka.

Ilustracja

Roman Kramsztyk na wystawie swoich prac w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie, 1932, fot. NAC   

Kramsztyk był mocno związany z Warszawą. Stąd pochodzili jego rodzice, tu on się urodził w 1885 r., tu dorastał i kształcił się. W dorosłym życiu, mimo że mieszkał w Paryżu, wracał do Warszawy tak często jak mógł. 

W Warszawie Kramsztyk rozpoczął naukę rysunku u Zofii Stankiewicz i Miłosza Kotarbińskiego oraz Adolfa Edwarda Hersteina. Naukę kontynuował na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Przez semestr 1903/1904 r. kształcił się pod kierunkiem Józefa Mehoffera. Kolejne trzy lata studiował malarstwo w Monachium. Nie ukończył jednak żadnej z uczelni. W latach 1910–1914 mieszkał w Paryżu. Należał tam do Towarzystwa Artystów Polskich w Paryżu oraz Polskiego Towarzystwa Artystyczno-Literackiego w Paryżu. W czasie I wojny światowej przebywał w Warszawie i Krakowie. W 1922 r. był jednym z założycieli Stowarzyszenia Artystów Polskich „Rytm”. W tym samym roku przeniósł się jednak na stałe do Paryża. Polskę starał się odwiedzać co lato.

Ilustracja

Roman Kramsztyk, Portret Ireny z Silbermintzów Kramsztykowej, lata 20. XX w., Centralna Baza Judaików / Muzeum POLIN    

Prace Kramsztyka można zaliczyć do nurtu klasycyzującego. W późniejszym okresie malarz często nawiązywał do sztuki renesansu. Kramsztyk wystawiał je na wystawach w Krakowie, Warszawie, Lwowie a także w Barcelonie, Paryżu i Brukseli. W 1937 r. wziął udział w Międzynarodowej Wystawie Sztuka i Technika w Paryżu, a w 1939 r. w Wystawie Światowej w Nowym Jorku. Jego twórczość charakteryzowała się różnorodnością. Malował pejzaże, martwe natury, akty oraz portrety. Portretował osoby należące do elity kulturalnej: malarzy (Mojżesza Kislinga, Leopolda Gottlieba), literatów (Jana Lechonia, Annę i Jarosława Iwaszkiewiczów) oraz artystów scenicznych. 

Latem 1939 r. Kramsztyk przyjechał do Warszawy na pogrzeb matki. W Warszawie zastał go wybuch II wojny światowej. W 1940 r. trafił do warszawskiego getta i mimo ofiarowywanej mu pomocy przy ucieczce, nie zdecydował się go opuścić. Początkowo mieszkał u przyjaciół, Jerzego i Izabeli Gelbardów, przy ul. Siennej. Stamtąd przeniósł się do małego pokoiku na poddaszu przy ul. Elektoralnej 5.

Ilustracja

Roman Kramsztyk, Martwa natura, ok. 1912, Muzeum Narodowe w Warszawie   

Rysunki z okresu getta odzwierciedlają koszmar codzienności – głód, choroby oraz śmierć. Niestety tylko niewielka część tych rysunków przetrwała. Nieliczne przechowano po tzw. aryjskiej stronie lub ukryto w Archiwum Ringelbluma. 6 sierpnia 1942 r., w czasie Wielkiej Akcji, Kramsztyk został postrzelony przez Niemców w podwórku kamienicy, w której mieszkał. Znajomy malarz, Samuel Puterman, pracujący w getcie jako policjant Żydowskiej Służby Porządkowej, odnalazł go rannego. Puterman relacjonował to spotkanie:

„Kramsztyk poszedł do swego mieszkania po kilka ołówków, o dziesiątej zaskoczyła go blokada, nie miał się gdzie skryć. Jakaś przypadkowa kula utkwiła mu w płucach, padł zalany krwią, nieprzytomny. Niemcy zostawili go rozkrzyżowanego na podwórku. Dopiero po paru godzinach, gdy na ulicy ucichły krzyki i strzały, ukryci w schronach wyszli na podwórze i zabrali go do piwnicy. Obecny lekarz zrobił parę zastrzyków, ale nie dawał żadnej nadziei. […] Miał wysoką gorączkę, był przytomny, to znów majaczył. Nie miałem odwagi odejść, przykuwał mnie palącym wzrokiem. Trzymał mnie kurczowo za rękę. >>Niech pan powie, kolego, żeby malowali. Niech ich pan pożegna ode mnie. << Musiałem mu złożyć uroczystą przysięgę, że nakłonię jego kolegów, żeby po wojnie malowali sceny z historii getta. Niech rzucą akty, portrety i martwą naturę, świat musi się dowiedzieć o tych zbrodniach. Niech im pan powie, że Kramsztyk prosił ich, żeby malowali sceny z getta. Wszystko poświęcić, niech się świat dowie o bestialstwie Niemców.” [Cyt za: Pamiętniki z getta warszawskiego. Fragmenty i regesty, oprac. M. Grynberg, Warszawa 1988, ss. 250-251]. 

Aleksandra Król

Bibliografia:

  • Kossowska I., Roman Kramsztyk, [w:] Culture.pl [online] http://culture.pl/pl/tworca/roman-kramsztyk [dostęp: 25.07.2017].
  • Piątkowska R., „Intra muros”  Roman Kramsztyk w getcie warszawskim, „Kwartalnik Historii Żydów” 2002, nr 2, ss. 195-205.
  • Piątkowska R., Między „Ziemiańską”, a Montparnasse'em, Warszawa 2004.
  • Piątkowska R., Tarnowska M., Roman Kramsztyk 1885-1942: wystawa monograficzna, luty-marzec 1997, Warszawa 1997.

Archiwum