Drukuj | A A A | Zgłoś problem | 86 166 391 zn. | 84136 zdjęcia | 738 wideo | 116 audio | 1920 miejscowości

Aktualności

2017-05-30

Szawuot 5777

We wtorek, 30 maja 2017 r., mija równo siedem tygodni od święta Pesach. Właśnie tego dnia, o zachodzie słońca, rozpoczyna się kolejne ważne święto żydowskie – Szawuot (hebr. Tygodnie), inaczej zwane również Świętem Tygodni.

Pierwotnie święto Szawuot miało charakter rolniczy, stąd też wzięła się jego kolejna nazwa – Święto Żniw. Obchodzono je bowiem wraz z początkiem zbioru pszenicy. Miało charakter pielgrzymi, podobnie jak Pesach i Sukot. Z pierwocinami zbiorów i ofiarami dziękczynnymi udawano się do Świątyni w Jerozolimie. Ofiarnicy przynosili m.in. bochenki chleba upieczonego z mąki z pierwszych zbiorów pszenicy.

Ilustracja

Scena z Księgi Rut (Stary Testamentu): Żniwa, Gebhard Fugel, fot. Wikimedia Commons   

Nakaz obchodzenia Szawuot zawarty jest w Wajikra (Księga Kapłańska):

„Od następnego dnia po sabacie, kiedyście przynieśli snop dla dokonania obrzędu potrząsania, odliczycie sobie siedem tygodni.

Aż do następnego dnia po siódmym sabacie odliczycie pięćdziesiąt dni i wtedy złożycie nową ofiarę z pokarmów dla Pana.

Ze swoich siedzib przyniesiecie na obrzęd potrząsania po dwa chleby, każdy z dwóch dziesiątych efy przedniej mąki. Będą one upieczone na kwasie jako pierwociny dla Pana” [Księga Kapłańska, 23,15-18].

Wedle tradycji Szawuot upamiętnia moment nadania Tory narodowi żydowskiemu na Górze Synaj (hebr. Zman matan Toratejnu). Dlatego w czasie Szawuot uroczyście odczytuje się Dekalog (hebr. Aseret ha-Dibrot). Po upadku państwa żydowskiego i zburzeniu Drugiej Świątyni obchody święta utraciły swój charakter agrarny. Reliktem święta rolniczego pozostał jednak zwyczaj zdobienia domów i synagog kwiatami oraz zielonymi gałęziami. W synagogach sięga się wtedy też po Księgę Rut, która opisuje wydarzenia z czasu żniw. Sama postać Rut jest ważna, gdyż była prababką króla Dawida, który wedle przekazów urodził się i zmarł właśnie w Szawuot.

W XVI w. w kręgach mistyków zrodził się zwyczaj nocnego czuwania i studiowania tekstów przed Szawuot (fragmenty Tory, Talmudu czy księgi Zohar), który miał na celu przygotowanie duchowe do obchodów święta upamiętniającego nadanie Tory (hebr. Tikun lejl Szawuot).

Ilustracja

Szawuot, Moritz Daniel Oppenheim, 1880, fot. Wikimedia Commons   

Szawuot nie jest obchodzone tak rodzinnie jak np. Pesach. W Izraelu obchody tego święta trwają jeden dzień, w diasporze – dwa dni. Zgodnie z tradycją w Szawuot spożywa się pokarmy mleczne. Ma to przypominać, że wraz z nadaniem Tory Żydzi zostali zobowiązani do przestrzegania koszerności (kaszrutu). Tora została nadana w Szabat. Zatem żadne zwierzę nie mogło być wówczas zabite, dlatego Żydzi musieli tego dnia jeść nabiał. Na stołach w czasie Szawuot królują zatem naleśniki oraz pierogi z serem i różne serniki.

Przed drugą wojną światową w Polsce ruch syjonistyczny podkreślał rolniczy charakter tego święta. Organizacje syjonistyczne przygotowywały na tę okazję odczyty i zbiórki pieniędzy. Warszawiacy, korzystając z długiego dnia i ciepłej pogody, wyjeżdżali na linię otwocką, aby korzystać ze świeżego powietrza i wieczorów pachnących bzami i akacjami.

W 1934 r. pogoda spłatała figla. „Hajnt” narzekał, że „Święto Szawuot odbyło się w Warszawie przy nie najpewniejszej pogodzie. Nagle wiosna stała się tak zimna, że ten, kto się nie wstydził, wciągnął na siebie ciężkie jesienne palto. Z powodu tak zimnego wieczora poprzedzającego święto tysiące ludzi nie wyjechało na «linię», aby nie złapać dreszczy od tak świeżego powietrza. Pierwszego dnia święta od południa trochę się przejaśniło, słońce trochę ogrzało, aż nawet można było sobie pozwolić na lżejsze palto i na wyjście na spacer na ulicę Bielańskiej czy do Ogrodu Saskiego. Otwarte pod gołym niebem kawiarnie nie były wieczorami obsadzone dużą ilością gości, jakby można się było tego spodziewać przy cieplejszej pogodzie. Chłodna pogoda wstrzymała przygotowane wcześniej wycieczki świąteczne parowcami i koleją. Kapryśne słońce dało jednak radę ogrzać tor wyścigowy, gdzie zgromadził się 20-tysięczny tłum. (…) Z powodu zimnych wieczorów wielu ludzi pozostało na święto w Warszawie, a z tego korzystały żydowskie teatry, które w wieczory świąteczne były licznie odwiedzane – przede wszystkim te, w których grali amerykańscy aktorzy – Michalesko w „Nowościach” i Hymi Jacobson i Miriam Kressin w „Eldorado” na Smoczej” [Spirt I., Szawuot w Warszawie, „Hajnt” z 22.05.1934, s. 6.]”.

Archiwum