Drukuj | A A A | Zgłoś problem | 85 998 240 zn. | 84144 zdjęcia | 738 wideo | 116 audio | 1920 miejscowości

Aktualności

2017-03-17

100. rocznica urodzin Zuzanny Ginczanki

15 marca 2017 r. przypada setna rocznica urodzin Zuzanny Ginczanki – cieszącej się coraz większą popularnością międzywojennej poetki, autorki wiersza *** (Non omnis moriar).

Zuzanna Ginczanka urodziła się jako Sara Polina Ginzburg (Gincburg) w Kijowie. Jesienią 1917 r. jej rodzice uciekając przed wojną domową w Rosji, przenieśli się do Równego na Wołyniu. W tym mieście Ginczanka spędziła dzieciństwo i podjęła pierwsze próby literackie. O ojcu, Szymonie Gincburgu, niewiele wiadomo. Podobno był aktorem i reżyserem teatralnym, który nie potrafił odnaleźć się w atmosferze prowincjonalnego miasta. Wkrótce opuścił rodzinę i udał się do Berlina, a następnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie jako Senia Gardeni próbował sił w przemyśle filmowym. Po rozwodzie z ojcem Zuzanny, matka Cecylia z domu Sandberg, ponownie wyszła za mąż za czeskiego browarnika Waltera Rotha. W 1922 albo 1923 r. wyjechała z mężem z Polski i osiadła w Pampelunie. Sześcioletnia Sana (tak zwracano się do poetki) została pod opieką babci, Klary Sandberg – właścicielki składu aptecznego.

Ilustracja

Zuzanna Ginczanka, fot. Muzeum Literatury w Warszawie    

Według biografów Ginczanki, z matką rozmawiała po rosyjsku. Polszczyzny, która stała się jedynym językiem jej twórczości, nauczyła się sama. Dlaczego wybrała akurat język polski? Podobno zachwyciła się poezją Juliana Tuwima i Bolesława Leśmiana, a także prozą Ewy Szelburg-Zarembiny. Jako czternastolatka Zuzanna Gincburżanka zadebiutowała na łamach pisma „Echa Szkolne”, które redagował Czesław Janczarski (późniejszy twórca Misia Uszatka). Jak podaje Izolda Kiec, bezcenny dokument stanowią rękopisy młodzieńczych poezji Ginczanki z lat 1932–1934, które we wrześniu 1939 r. zostały ocalone przez Eryka Lipińskiego. Znany satyryk i ilustrator likwidując warszawskie mieszkanie autorki, znalazł i przechował zapiski.

Młoda Zuzanna aktywnie uczestniczyła w życiu literacko-artystycznym Równego. Była wielbicielką „Skamandra” i zapaloną czytelniczką „Wiadomości Literackich”. Jeszcze w rodzinnym mieście, nawiązała korespondencję z Julianem Tuwimem i to dzięki jego namowom zdecydowała się wziąć udział w Turnieju Młodych Poetów zorganizowanym przez „Wiadomości Literackie”. Otrzymane w 1934 r. wyróżnienie za wiersz Gramatyka było nie tylko wielkim osiągnięciem, ale również przełomowym momentem w jej życiu.

Ilustracja

Równe, 1933, fot. Biblioteka Narodowa w Warszawie   

W 1935 r., niemal natychmiast po ukończeniu gimnazjum, przeprowadziła się do Warszawy. Rozpoczęła dorosłe życie w stolicy. Niewątpliwie, „okres warszawski” okazał się być najbarwniejszym w krótkim życiu Ginczanki. Osiemnastolatka szybko wtopiła się w kawiarniany świat literackiej Warszawy. Przyjaźniła się ze Skamandrytami, Józefem Czechowiczem, a przede wszystkim z Witoldem Gombrowiczem. Była stałą bywalczynią kawiarni „Zodiak”, w której autor Ferdydurke miał swój stolik. We wspomnieniach osób, które zapamiętały Ginczankę, nieustająco przewija się temat jej fenomenalnej urody. Z pewnością budziła zachwyt mężczyzn, jednak prawione przez artystów komplementy, z dzisiejszej perspektywy, były raczej stereotypowym postrzeganiem poetki jako pięknej Żydówki o egzotycznej urodzie i ponętnych biodrach Sulamity.

Ginczanka nie była i nie chciała być traktowana wyłącznie jako piękna ozdoba kawiarnianego stolika. Dysponowała niewątpliwym talentem literackim, jednak za życia zdążyła ogłosić tylko jeden tom wierszy O centaurach (1936), który został przychylnie przyjęty przez krytykę. Była, jako jedyna kobieta, współredaktorką legendarnego pisma satyrycznego „Szpilki”, współpracowała również z Polskim Radiem. W swoich utworach nie podejmowała tematyki żydowskiej, nie pisała w jidysz (według relacji nie znała tego języka). Chociaż uważała się za poetkę polską, nie ukrywała swojego pochodzenia. Jeszcze przed wojną padła ofiarą antysemickich ataków. W 1937 r. na łamach pisma „Wiem wszystko” (nr 6), bliżej nieznany o-set opublikował paszkwil Koleżanko Gincburżanko! Nie bądźcie... Ginczanką, w którym pisał o „tajemniczej sarmackiej poetce” współpracującej ze „Szpilkami” i ukrywającej swoje żydowskie pochodzenie. Według Marii Brandysowej poetka nie uczęszczała na wykłady na Uniwersytecie Warszawskim (studiowała na Wydziale Humanistycznym) przede wszystkim ze względu na panujące tam nastroje antyżydowskie.

W czerwcu 1939 r. wyjechała do rodzinnego miasta na wakacje. W Równem zastała ją wojna. Postanowiła nie wracać do Warszawy. W październiku wyjechała do Lwowa. W 1940 r. nieoczekiwanie wyszła za mąż za Michała Weinziehera – prawnika, intelektualistę, byłego posła, uznanego krytyka sztuki. We Lwowie krążyły plotki, że małżeństwo było nieudane, para zaś niedobrana. Poetka związała się z grafikiem Januszem Woźniakowskim. W „Nowych Widnokręgach” i „Almanachu Literackim” ogłosiła kilka utworów i przekładów, została członkinią Związku Radzieckich Pisarzy Ukrainy. Wbrew temu, co zarzucał jej Ksawery Pruszyński („szerzenie kultury sowiecko-polskiej”), nie stała się jednak orędowniczką poetyki socrealistycznej, ani tym bardziej szeroko rozumianej sowieckiej polityki kulturalnej.

W 1942 r. została zadenuncjowana przez Zofię Chominową, wtedy też powstał najbardziej znany wiersz Ginczanki *** (Non omnis moriar):

Non omnis moriar – moje dumne włości,

Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,

Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel

I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie.

Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,

Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,

Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,

Donosicielko chyża, matko folksdojczera.

Tobie, twoim niech służą, bo po cóż by obcym.

Bliscy moi – nie lutnia to, nie puste imię.

Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,

Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze

I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:

Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze –

Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku

Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota

W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.

O, jak będzie się palić w ręku im robota.

Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,

Chmury prutych poduszek i obłoki pierzyn

Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie:

To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym

I uskrzydlonych nagle w aniołów przerobi.

Po denuncjacji do mieszkania, w którym przebywała Ginczanka, trzykrotnie przychodziło szupo. Dzięki pomocy znajomego kelnera poetce w ostatniej chwili udało się uniknąć aresztowania. Niedługo po tym incydencie wyjechała z Woźniakowskim do podkrakowskiego Felsztyna, jednak ze względu na wygląd i pojawiające się plotki o jej żydowskim pochodzeniu, musiała opuścić miejscowość. Ukrywała się w Krakowie i okolicy. Przedstawiała się jako Marysia Danilewicz, z pochodzenia Ormianka. W 1944 r. straciła zarówno męża, jak i przyjaciela. Weinzieher i Woźniakowski zostali skazani na śmierć. Najprawdopodobniej wskutek sąsiedzkiego donosu, jesienią Zuzanna Ginczanka sama padła ofiarą gestapo. Była torturowana i brutalnie przesłuchiwana w więzieniu na Montelupich, następnie została przewieziona do więzienia na Czarneckiego. W grudniu 1944 r. została rozstrzelana na więziennym dziedzińcu.

W 1946 r. na łamach „Odrodzenia” ogłoszono Non omnis moriar drukiem. Jak pisał Julian Przyboś: „Wiersz odczytaliśmy ze zmiętej i podartej kartki, zapisanej przez poetkę ołówkiem, z kartki jak gryps szyfrowanej w niebezpiecznym miejscu. Z litery «ż» domyślić się trzeba było przymiotnika żydowskie”. Niemal cudem uratowany tekst, posłużył później jako dowód w procesie przeciwko Zofii Chominowej, która w 1948 r. została skazana za denuncjację na cztery lata więzienia.

Dzieła poetki wydano w tomie Wiersze zebrane (Sejny 2014), a O centaurach można przeczytać w wersji cyfrowej: https://polona.pl/item/24689464/0/

Maria Antosik-Piela

 

Bibliografia:

  • Araszkiewicz A., Wypowiadam wam moje życie, Warszawa 2001.
  • Haska A., „Znałam tylko jedną żydóweczkę ukrywającą się…”. Sprawa Zofii i Mariana Chominów, „Zagłada Żydów” 2008, nr 4.
  • Kiec I., Zuzanna Ginczanka: życie i twórczość, Poznań 1994.
  • Zuzanna Ginczanka: tylko szczęście jest prawdziwym życiem, red. A. Araszkiewicz, S. Beglarian, J. Pogorzelska, S. Szymaniak, Warszawa 2016.

Archiwum