Drukuj | A A A | Zgłoś problem | 86 616 470 zn. | 84238 zdjęcia | 783 wideo | 117 audio | 1925 miejscowości

Aktualności

2017-02-17

74. rocznica morderstwa Wiktora Altera

W październiku br. będziemy obchodzić „okrągłą” 120. rocznicę powstania Bundu. W związku z tym na łamach naszego portalu będziemy się starali przypominać sylwetki niektórych jego działaczy oraz wydarzenia związane z działalnością partii i organizacji przy niej afiliowanych. M.in. 19 sierpnia uczcimy pamięć personelu i pajentów Sanatorium im. Włodzimierza Medema w Miedzeszynie w związku z 75. rocznicą likwidacji tej placówki przez niemieckiego okupanta.

Dzisiaj natomiast, w związku z przypadającą „oficjalną” (podaną przez sowietów) rocznicą śmierci Wiktora Altera (07.02.1890–17.02.1943) chcielibyśmy odświeżyć pamięć o tej wybitnej postaci Bundu.

Przypomnijmy – po wybuchu II wojny światowej Wiktor Alter, tak jak inni politycy, uciekał przed niemieckim okupantem na tereny wschodnie Polski i już 26 września 1939 r. został aresztowany w Kowlu przez NKWD. Po licznych przesłuchaniach i pobytach w więzieniach, procesie w lipcu 1941 r., wyroku śmierci zamienionym  na 10 lat więzienia, Alter został we wrześniu 1941 r, wypuszczony na wolność, ale bez możliwości opuszczenia „nieludzkiej ziemi”. Stalin chciał mieć jego oraz Henryka Erlicha pod kontrolą. Chciał, aby utworzyli i pokierowali Żydowskim Komitetem Antyfaszystowskim. Kiedy Alter i Erlich chcieli  wycofać się z danej Stalinowi obietnicy, zostali 4 grudnia 1941 r. ponownie aresztowani. Dziwnym zrządzeniem losu zbiegło się to w czasie z wizytą gen. Władysława Sikorskiego w Moskwie i jego rozmowami ze Stalinem, w rezultacie których podpisana została wspólna deklaracja polityczna, m.in. dotycząca ewakuacji 25 tys. żołnierzy polskich do Teheranu (ob. Iranu).

Ilustracja

Wiktor Alter, fot. Muzeum Warszawy   

Sam fakt ponownego aresztowania dwóch żydowskich socjalistów wzburzył światową opinią, która poprzez różne wystąpienia i akcje, próbowała wpłynąć na decyzję Stalina i ustalić co się dzieje z aresztowanymi, jak i też prosić o ich uwolnienie. Według informacji pozyskanych przez ambasadora Polski w ZSRS – prof. Stanisława Kota w styczniu 1942 r.:

„[…] w sprawie obydwu aresztowanych [tj. Altera i Erlicha – przyp. red.] dokonałem najostrzejszej interwencji trzykrotnie. Udało się tylko uzyskać doręczenie im bielizny, nic więcej dotąd. Władze wiedzą, że obaj są przedmiotem szczególnej troski Ambasady, więc nie sądzę, by ich mogła spotkać szczególniejsza przykrość. Siedzą w tutejszym więzieniu. Zapewniono mnie, że są dobrze żywieni, gdy pragnąłem ich zaopatrywać w żywność. Zarzuty im stawiane są absurdalne, ale raczej kryje się nienawiść do Żydów, którym się przypisuje krytyczne nastawianie opinii amerykańskiej przeciw Sowietom. Odbywają się teraz aresztowania Żydów sowieckich. Odmawia się bezwzględnie wyjazdu za granicę ZSRR, pod pretekstem, że uważa się ich za obywateli sowieckich, jako że w 1939 wcielono do ZSRR wszystkich uciśnionych mieszkańców tak zwanej zachodniej Ukrainy i Białorusi” [Archiwum YIVO, sygn. RG 1459 (Erlich-Alter Case), folder 17, pismo Kota z 26.01.1942, do MSZ].

23 lutego 1943 r. opinia publiczna została poinformowana o śmierci „dwóch obywateli sowieckich” Altera i Erlicha. Przy czym Maksim Litwinow – ówczesny ambasador ZSRS w Waszyngtonie – raz podawał jako datę ich śmierci grudzień 1942 r., innym razem – grudzień 1941 r. – krótko po ich aresztowaniu. Ta okropna informacja rozeszła się niczym błyskawica wśród społeczności żydowskiej (również za murami getta warszawskiego) oraz wśród polityków polskich na emigracji. Przez lata, środowiska bundowskie obchodziły kolejne rocznice ich śmierci licząc od grudnia 1941 roku. Wiadomość o śmierci Altera i Erlicha była też bodźcem dla wielu spośród szeregów Bundu i Cukunftu do uaktywnienia się na zesłaniu w głębi ZSRS, do wspólnego spotkania się i uczczenia ich pamięci. Pamięć o nich czciły również organizacje Bundu i bundowcy na Zachodzie. Co roku organizowano akademie żałobne i drukowano artykuły wspomnieniowe, w których dużą część poświęcano ich ostatnim chwilom i męczeńskiej śmierci. Nie chciano i nie potrafiono uwierzyć w zarzuty im stawiane podczas procesów moskiewskich. Traktowano je jak obelgi „rzucone w twarz proletariackiej opinii publicznej”.

Ilustracja

Wymarsz pierwszomajowej demonstracji Bundu z punktu zebrania na Nalewkach: Wiktor Alter, Henryk Erlich, Jekutiel Portnoj (pseud. Nojach), Emanuel Nowogródzki, fot. YIVO   

O ile pamięć o męczeńskiej śmierci Altera była czczona przez środowiska żydowskie na Zachodzie, o tyle w Polsce została wymazana z opinii publicznej, a nawet była wręcz zakazana, od pierwszych lat po wojnie. Przez lata 1944-1949, kiedy w Polsce istniał Bund, poza wiszącymi portretami w oddziałach partii, praktycznie o nich nie mówiono. Dopiero 17 kwietnia 1988 r. dzięki staraniom Marka Edelmana, w sąsiedztwie pomnika Bejnisza Michalewicza postawiono symboliczny nagrobek ku pamięci Altera i Erlicha.

Źródło:

Artykuły wspomnieniowe o Wiktorze Alterze na łamach nowojorskiego „Unzer Tsait” z lat 1943-2005.

Rusiniak-Karwat M., Nowe życie na zgliszczach. Bund w Polsce w latach 1944-1949, Warszawa 2016.

Więcej na temat Wiktora Altera znajdziesz w naszym biogramie.

Martyna Rusiniak-Karwat

Archiwum