Drukuj | A A A | Zgłoś problem | 54 887 868 zn. | 69447 zdjęcia | 900 wideo | 115 audio | 2265 miejscowości

Synagoga Chewra Nosim w Lublinie

Społeczność żydowska przed 1989 – Relacje, wspomnienia
Polska / lubelskie

Piętrowa kamienica przy ul. Lubartowskiej 8 z zewnątrz nie wyróżnia się spośród wielu innych budynków starówki Lublina. Na dole bank, obok sklep jubilera.... W bramie odnajduję nieco zaniedbane drzwi i naciskam dzwonek. Przez klatkę schodową wchodzę na pierwsze piętro. Jestem w synagodze dawnego Bractwa Tragarzy Zwłok. Na progu witają mnie opiekunowie tego miejsca - Luba Matraszek wraz synem Pawłem.

- Jesteś z Muzeum Historii Żydów Polskich? Wirtualny Sztetl? Oczywiście, że znam. Chętnie Cię oprowadzę - mówi Paweł. Wygląda na trzydzieści kilka lat, jest krępy, średniego wzrostu. Na co dzień prowadzi warsztat naprawy motocykli, opieka nad synagogą przy ul. Lubartowskiej to jego pasja.

Synagoga mieści się w dużej sali z drewnianą, skrzypiącą podłogą. W oczy rzucają się dziesiątki oprawionych w ramki starych zdjęć. Skromny pulpit, zasłonięty parochetem prosty Aron ha-Kodesz. W głębi kilkanaście krzeseł, pod ścianami przeszklone gabloty. W nich dziesiątki pamiątek.

- Jesteśmy w jedynej lubelskiej bożnicy ocalałej po wojnie - mówi Paweł - która praktycznie, za wyjątkiem okresu wojennego, działa nieprzerwanie. Kiedyś był tu dom modlitwy. Tu spotykali się Żydzi po wojnie. To było - obok domu Pereca - pierwsze miejsce w Lublinie, gdzie gromadzili się po wyzwoleniu. Do czasu odzyskania jesziwy obchodziliśmy tu wszystkie święta. Znaliśmy się wszyscy bardzo dobrze. Niestety, wielu z nas odeszło. W tym roku odeszły dwie panie, które zawsze były z nami. Jest to również siedziba Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Co tydzień, w niedzielę nasza synagoga jest otwarta dla zwiedzających. Przychodzą mieszkańcy z Lublina, przyjeżdżają ludzie z całego świata.

Podchodzimy do Aron ha-Kodesz. Gdyby nie zawieszony na nim parochet z wyszytą parą lwów adorujących Tablicę Przykazań, nie różniłby się od zwykłej szafy. Paweł wyjaśnia - Nie jest taki jak w bogatych synagogach, ale tu przed wojną była dzielnica biedoty. Ona wyglądała jak Mea Szarim. Ten parochet jest ręcznie haftowany, jest napis, że jest to dar kobiet.

Za parochetem znajduje się kilkanaście poczerniałych od starości zwojów Tory. - Są niekompletne, częściowo zniszczone - mówi Paweł - Mamy świadomość, że powinny być pogrzebane na cmentarzu, ale jednak trzymamy je. One mają dla nas dużą wartość.

Paweł wskazuje na niewielki stolik przed Aron ha-Kodesz: - To nasza bima. Zgodnie z tradycją jest zwrócona na wschód, w kierunku Jerozolimy. Pod tymi sukienkami są Tory. Są przykryte, a nie umieszczone w środku, bo tak powiedział nam pewien religijny człowiek. I tak jest od lat. Mamy też bardzo stary jad - nietypowy, duży... To wszystko jest przedwojenne. Jeśli zobaczysz zdjęcia robione tu dwadzieścia, trzydzieści czy czterdzieści lat temu, to tu wszystko jest tak samo.

Obok kaflowego pieca jest regał z dziesiątkami książek. - Modlitewniki, Talmudy.... - objaśnia Paweł - Wiele z nich pochodzi z tego domu naprzeciwko, widzisz go teraz przez okno. Ten budynek przed nami był ścianą getta. Piętnaście metrów stąd jest ul. Kowalska, tam była brama do getta. Tu na parapecie ustawiliśmy menorę. Kiedyś jedna z naszych dziewczyn powiedziała, że byłoby dobrze, gdyby tu stale paliła się menora. Znaleźliśmy taki świecznik na strychu, założyliśmy żarówki. Pali się.

Na południowej ścianie synagogi znajduje się kolejna szafa. - Tu wisi mały tałes - Paweł kontynuuje opowieść - Jest również bardzo stary, lniany. A to etrogi. Nie wiem jak stare, ale jak pamiętam od dziecka, to zawsze tu są. Nakrycie na macę, z końca XIX wieku... Lulaw, który już też ma swoje lata. Przedwojenna świeca chanukowa... Tefiliny - niektóre puste, okradzione; w innych są jeszcze zwitki z tekstami z Tory. Dlaczego one były otwierane? Zostały w domach w getcie, ludzie szukali w nich złota, diamentów.... Dla nas tymi diamentami są teksty przepisane z Tory.

Mój przewodnik rozprostowuje jeden z pergaminowych zwitków, wyrwany kiedyś z filakterii - Ten sofer miał wspaniały charakter pisma - mówi Paweł. Rzeczywiście, litery są niezwykle kształtne, staranne; prawdziwe mistrzostwo kaligrafii hebrajskiej.

Administrator dołożył wszelkich możliwych starań, aby prezentowane treści były prawdziwe i aktualne oraz nie naruszały praw osób trzecich,w tym praw autorskich, jednak nie może tego zagwarantować.Dlatego błędne informacje na stronie internetowej nie mogą być podstawą roszczeń. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości prosimy o kontakt na adres: sztetl@jewishmuseum.org.pl

Galeria

Więcej