Drukuj | A A A | Zgłoś problem | 54 887 868 zn. | 69447 zdjęcia | 900 wideo | 115 audio | 2265 miejscowości

Lublin– Ilan Reisefeld (ur. 1936) o losach swojej rodziny w czasie wojny, życiu w Lubawce po wojnie i o swojej drodze do Izraela

Polskie resume wywiadu po hebrajsku nagranego w Izraelu w ramach projektu Polish Roots in Israel [Polskie Korzenie w Izraelu]
Wywiad z: dr Ilan Reisfeld.

Nazwisko ojca: Lieber Reisfeld
Nazwisko matki: Debora Reisfeld, z domu Worobeltzki (Worobelcka?)
Nazwisko dziadka ze strony matki: Emanuel Worobeltzki (Worobelcki?)
Nazwisko babci (ze strony matki): Sara Worobeltzki (Worobelska?)
Nazwisko żony: Naomi Reisfeld, z domu Beter
Imiona dzieci: Eran, Sharon, Shirley

Ilan Reisfeld urodził się w 1936 r. w Lublinie, jako jedyne dziecko Debory i Liebera Reisfeldów.
Ojciec Ilana był szanowanym kowalem i było duże zapotrzebowanie na jego usługi. Matka Ilana była gospodynią domową. Prowadzili świeckie żydowskie życie na wysokim poziomie z powodu intratności zajęcia ojca Ilana.
Mieszkali blisko rodziców Debory, dziadka, Emanuela i babci, Sary, która darzyła ich wielką miłością, którą Ilan wspomina z rozrzewnieniem po dziś dzień.
Ilan nie pamięta za wiele ze swojego wczesnego dzieciństwa, z wyjątkiem kilku wydarzeń, które obwieściły wszystkim wybuch wojny 1 września 1939 r.
Dziadkowie Ilana ze strony matki przyjechali do ich domu na ciężarówką, która była wtedy dość rzadkim dobrem i pomogli jego rodzicom załadować na nią wszystkie ważne rzeczy z ich domu, ubrania i kosztowności, po czym natychmiast wyjechali. Uciekali przed nadchodzącą armią niemiecką, która przełamała polską obronę na zachodzie Polski i okupowała połowę kraju. Lublin znajdował się na obszarze kontrolowanym przez hitlerowców wedle paktu Ribbentrop- Mołotow, który podpisano przed wybuchem wojny i który dzielił Polskę w arbitralny sposób na dwie odrębne części.
W czasie ich podróży na wschód, pochód uchodźców idących przez miasta i wioski został zaatakowany przez niemieckie lotnictwo. Ciężarówka była łatwym celem i wciąż porównywali jej wady i zalety- wygodną i szybką podróż z niebezpieczeństwem bycia zabitym w czasie ataku lotniczego.
Zanim zapadł zmrok, dziadek Emanuel zjechał z drogi i zaparkował ciężarówkę w zacisznym miejscu. Zrobił, co tylko było w jego mocy, by zakamuflować wóz. Bardziej się bali, że ktoś może ich napaść i okraść, niż ataku niemieckiej armii.
Ilan pamięta, że wielokrotnie zdarzało się, że ktoś chciał im odebrać siłą ciężarówkę. Uchodźcy próbowali zatrzymywać ich i zapakować się na ciężarówkę całymi rodzinami wraz z dobytkiem. Wóz stał się wielkim problemem. Nie byli w stanie go bronić. Szczęśliwie, ciężarówka została ostatecznie skonfiskowana w jednym z miasteczek przez grupę polskich żołnierzy. Uciekli oni z pola walki, a później musieli iść pieszo razem ze swoimi bagażami załadowanymi na zrobionych naprędce małych wózkach, jakie mieli wtedy wszyscy.
W czasie podróży doszły ich słuchy, że 18 sierpnia Lublin został przejęty przez niemiecką armię. Nazistowski plan zakładał zgromadzenie razem setek tysięcy Żydów z całej Polski i zamianę tego miasta w rezerwat żydowski, lecz tak się nie stało.
W czasie pierwszych miesięcy wojny, Niemcy i Rosjanie pozwalali na przechodzenie pomiędzy dwiema częściami okupowanej Polski.
Ilan wraz z rodziną przekroczył granicę ZSRR. Chcieli uniknąć bycia zatrzymanym w terenie przygranicznym, gdzie setki tysięcy uchodźców przed nazistami zebrało się i osiedliło w miastach i wsiach oraz w zaimprowizowanych obozach na otwartej przestrzeni.
Dziadek Emanuel zabrał ich do Swierdłowska na Uralu, a stamtąd do Karamanchuka na Ukrainie, gdzie na jakiś czas znaleźni bezpieczne schronienie.
Wedle docierających do nich pogłosek, Niemcy i Rosjanie zbliżali się do ich wspólnej granicy. Wielu żydowskich uchodźców nie miało środków do życia i znajdowało się w skrajnej nędzy. Żebrali, by móc przeżyć. Zdecydowali się więc na powrót do terenów okupowanych przez Niemców. Część rodzin nawet dawało łapówki w celu powrotu do ich domów znajdujących się w zajętej przez hitlerowców zachodniej Polsce. Ci, którzy popełnili ten tragiczny błąd, nie mieli pojęcia, że idą na pewną śmierć w gettach, obozach koncentracyjnych albo w masowych grobach w lasach.
W czerwcu 1941 r., kiedy Niemcy napadli na ZSRR i polskie tereny znajdujące się pod okupacją radziecką, rodzina Ilana uciekła z Ukrainy na wschód, do Socjalistycznej Republiki Uzbekistanu, tak daleko, jak tylko mogli się oddalić od miejsca walk.
Z tego, co Ilan pamięta, Uzbecy traktowali ich przyjaźnie. Kiedy komunistyczne władze w Taszkiencie usłyszały, że Lieber Reisfeld, ojciec Ilana, był profesjonalnym kowalem, pomogły mu i jego rodzinie przenieść się do kołchozu Yangol, gdzie znaleźli odpowiednie zakwaterowanie. Ojciec Ilana rozpoczął pracę w dużym przedsiębiorstwie produkującym materiały wybuchowe i amunicję. Mama Ilana, Debora, także pracowała w kołchozie, jako przedszkolanka.
Ilan wspomina, że w kołchozie Yangol przyszedł po raz pierwszy do przedszkola, po którym rozpoczął naukę w szkole podstawowej z językiem wykładowym rosyjskim. Miejscowe dzieci zaakceptowały go, jako jednego z nich, bez żadnych przejawów dyskryminacji. Dzieliły się nawet z nim jedzeniem, które przynosiły z domów w małych szmacianych woreczkach, choć same nie miały go zbyt wiele.
Dziadek Emanuel zachorował. Trudy podróży, niedobory wszystkiego i permanentny stres o życie osłabiły go. Cierpiał przez całą zimę 1943 r. Leżał w łóżku, a jego żona, Sara i córka, Debora, robiły wszystko, co mogły, by mu ulżyć, ale w kołchozie nie było lekarza specjalisty, który mógłby zdiagnozować chorobę, a jeżeli nawet się pojawiał, to nie miał dość leków. Dziadek gasł w oczach coraz bardziej tracąc siłę. Zmarł na początku 1944 r. Został pochowany w Maksim Gorki, uzbeckiej miejscowości, gdzie wiele chat zostało zbudowanych ze słomy zmieszanej z odchodami krów i kóz. Rodzice Ilana zrobili mu drewniany nagrobek.
W 2001 r., dr Ilan Reisfeld powrócił do Uzbekistanu, odbywając przepełnioną nostalgią podróż i odwiedził miejsce pochówku dziadka. Szukał na próżno, bowiem stary cmentarz został zrujnowany i nic z niego nie pozostało. Część starszych mieszkańców wioski powiedziało mu, by szukał w innej części miejscowości, gdzie znajdował się duży cmentarz ludzi różnych wyznań. Znalazł setki nagrobków z czasów wojny, jednak żaden z nich nie należał do jego dziadka, Emanuela.
W kołchozie Yangol, w szczytowym okresie wojny, kiedy mały Ilan miał jedynie pięć lat, zachorował na tyfus, który zagrażał jego życiu. Miał wysoką gorączkę i nie był zdolny do połykania ani trawienia nawet małych ilości jedzenia, jakie otrzymywał. Jego mama, Debora, udała się do komitetu kołchozu i do reprezentantów partii komunistycznej, gdzie poruszyła niebo i ziemię, by ocalić swoje dziecko. Ostatecznie, po wielu trudnościach, Ilan został zabrany przez swoją mamę i ciotkę (która do nich dołączyła) do Szpitala Uniwersyteckiego w Taszkiencie, gdzie leczyli także żydowscy lekarze z Polski. Po otrzymaniu natychmiastowej pierwszej pomocy, został zoperowany, co ocaliło jego życie.
W tym czasie ojciec Ilana, Lieber Reisfeld, dalej pracował w fabryce amunicji i rzadko odwiedzał swoją rodzinę. Po jakimś czasie jego wizyty ustały zupełnie. Rodzina nic o nim nie wiedziała, oprócz tego, że jego praca, to tajemnica i nikt nie mógł o niej rozmawiać. Z czasem mały Ilan nauczył się żyć bez ojca. Pozostali członkowie rodziny, wujkowie i ciotki Ilana oraz wielu kuzynów, zgromadzili się w okolicy Taszkientu i w kołchozie. Znaleźli tam schronienie po ucieczce z Polski i Rosji. Pomagali sobie nawzajem tworząc solidarną rodzinę, dzięki której zdołali przetrwać tak straszliwe czasy wojny.
Kiedy wojna się zakończyła w maju 1945 r., Debora opuściła Uzbekistan i powróciła do Polski z Ilanem. Przed odjazdem próbowała się dowiedzieć, co się stało z jej mężem, Lieberem, ale komunistyczne władze nie były w stanie lub też nie miały ochoty udzielać jej żadnych informacji o losach męża.
Powrócili do Polski pociągiem i zatrzymali się w mieście Lubawka, gdzie otrzymali mieszkanie od Miejskiej Rady Narodowej. Ilan uczył się w chederze (tradycyjnej żydowskiej szkole) oraz równolegle w polskiej szkole. Wciąż miał wiele problemów zdrowotnych spowodowanych pobytem w Uzbekistanie. Zgodzono się go przyjąć na leczenie w Szpitalu Uniwersyteckim we Wrocławiu, gdzie odbył wiele operacji plastycznych, które miały poprawić zniekształcenia w jego czaszce.
Deborze z trudem przychodziło radzenie sobie z trudnościami życia w warunkach powszechnego antysemityzmu Polaków, którzy otwarcie demonstrowali swoją wrogość wobec Żydów.
Z tego powodu w 1948 r. Ilan i jego matka opuścili Polskę i wyjechali do Francji przez Niemcy. W porcie w Marsylii weszli na pokład statku ,,New York” i popłynęli do Hajfy. Tam zostali odebrani przez urzędników ds. imigracji, którzy skierowali ich do tymczasowych obozów dla nowych imigrantów (Maabara) w Pardes Hana.
Ilan pamięta ich życie w Maabara, w namiotach, które były zdmuchiwane przez silne wiatry. W słoneczne dni nie było możliwym w nich zasnąć z powodu ciepła, przed którym nie chroniły płócienne ściany namiotu.
Po sześciu miesiącach w tym obozie, Ilan i jego matka przeprowadzili się do miasta Holon, do wspólnoty o nazwie ,,Am”, gdzie zostali zakwaterowani w wąskiej chatce, gdzie znajdował się tylko jeden pokój i kuchnia. Nie było tam elektryczności. Zimą dach przesiekał i zimny wiatr hulał między drewnianymi elementami ścian. Latem azbestowo- metalowy dach wydzielał skwar nie do zniesienia. Pewnego razu spędzili co najmniej połowę nocy siedząc na wejściowych schodach czekając, aż powietrze w środku trochę się ochłodzi. Debora szyła w świetle lampy naftowej, a Ilan drzemał na swoim krzesełku.
W 1948 r., jego ojciec, Lieber, nagle przyjechał z ZSRR, po tym, jak otrzymał na to pozwolenie. Ilan nie widział swojego ojca przez prawie siedem lat i prawie go nie pamiętał. Wcześniej nie wiedziano nawet, czy Lieber żyje czy nie, więc zabrało im trochę czasu, aż przywykli do siebie na powrót, by móc toczyć zwyczajne życie.
W Holonie Lieber bardzo szybko znalazł pracę w swoim zawodzie. Profesjonalista, taki jak on, mógł wszędzie dostać pracę. Po krótkim okresie pracy najemnej, otworzył własny interes.
Ilan uczęszczał do Szkoły Podstawoej Remez w Holonie, a później do Szkoły Średniej Kugel, gdzie uczył się w klasie o profilu biologicznym.
W 1956 r. Ilan został powołany do wojska, gdzie służył do 1959 r. Kiedy został zwolniony z armii, chciał się dostać na medycynę na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. W tym czasie o tamtejsze jedno miejsce starało się ponad tysiąc kandydatów, a przyjmowano tylko 60 studentów. Ilan się tam nie dostał. W międzyczasie wykorzystał rok akademicki na studiowanie ekonomii i nauk politycznych na uniwersytecie w Tel Awiwie, zarabiając na życie w szkole w Holonie.
W 1961 r., po sprawdzeniu wszystkich możliwości w wielu krajach poza Izraelem, w tym w Stanach Zjednoczonych, Ilan wybrał medycynę na uniwersytecie we Frankfurcie nad Menem. Uzyskał tytuł lekarza w 1968 r. Później przez dwa lata robił specjalizację w różnych niemieckich szpitalach.
Po zrobieniu specjalizacji, dr Reisfeld powrócił do Izraela i pracował przez krótki czas, jako lekarz rodzinny w Ramot Hashavim i Kefar Malal. W latach 1970- 1976 robił specjalizację z chorób wewnętrznych.
W czasie pracy w Szpitalu Hasharon w Petach Tikva spotkał Naomi Beter, która była pielęgniarką na oddziale chorób wewnętrznych.
Pobrali się w 1972 r. i założyli rodzinę.
W czasie Wojny Jom Kippur 1973- 1974, dr Reisfeld był powołany do wojska i służył w lotnictwie.
W 1977 r. wraz z rodziną wyjechał do Bad- Mergentheim w Niemczech w celu dalszej nauki i zrobienia specjalizacji z gastroenterologii (chorób żołądka i systemu trawiennego). Po ukończeniu specjalizacji i otrzymaniu odpowiedniego tytułu w Niemczech, dr Reisfeld powrócił do Izraela, aby pracować na oddziale gastrologii w Szpitalu Hasharon w Petach Tikva, a później w Klinice Zamenhofa w Tel Awiwie.
Dr Reisfeld i jego żona mają troje dzieci: Erana, inżyniera transportu, Sharon, lekarza, Shirley, tancerkę. Doczekali się także jednego wnuka, Idana.
Po przejściu na emeryturę, dr Reisfeld kontynuuje swoją pracę, jako lekarz specjalista.
Jego żona, Naomi, pracuje obecnie na oddziale dziecięcym w Szpitalu Levinsteina, na oddziale rehabilitacji.

Administrator dołożył wszelkich możliwych starań, aby prezentowane treści były prawdziwe i aktualne oraz nie naruszały praw osób trzecich,w tym praw autorskich, jednak nie może tego zagwarantować.Dlatego błędne informacje na stronie internetowej nie mogą być podstawą roszczeń. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości prosimy o kontakt na adres: sztetl@jewishmuseum.org.pl

Galeria